W trzecim odcinku cyklu wirtualnego podróżowania po dawnych zakątkach Łodzi prezentujemy fotografie przedstawiające nasze miasto w latach 50. XX wieku. Wówczas to rozpoczęły się zmiany, które przeobraziły Łódź z IX-wiecznego miasta w nowoczesną metropolię. Na początku lat 50. Łódź miała 620 tysięcy mieszkańców, a w roku 1960 łodzian było już prawie 710 tysięcy!


Historia

Komentarze (27)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w Polityce Prywatności. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Krzysztof (gość)

szukam fotografi palacyku czyli domu dziecka im.Janusza korczaka na ul.Siewnej 15 z lat 1960/1970. Jesli ktos takowe posiada to prosze mi przeslac fotke na moj adres e-mail klange0@wp.pl Przebywala tam moja siostra i bardzo mi na tym zalezy . Jeszcze raz mocno prosze i POZDRAWIAM.....

mirrek (gość) (jaklop)

w zasadzie zgadzam się z autorem tego tekstu. MOJE WARUNKI BYTOWANIA BYŁY BARDZO PODOBNE. Zresztą do dziś mieszkam raczej w kiepskich warunkach, lecz mimo wszystko żyje się mnie znacznie lepiej.

mlody (gość)

Ja mimo ze nie zylem jeszcze w tamtych czasach, to rozpoznaję czesc miasta. Ale chyba wole zyc w dzisiejszej Łodzi niż w tamtej...

Łodzianka :) (gość)

Łódź w tamtych latach była zupełnie innym miastem. Oglądając te fotografie mam wrażenie, że kiedyś już tam byłam.
Szkoda, że to miasto już nigdy nie będzie takie świeże i pełne możliwości.
Niestety nasze władze nie robią nic w kierunku dobra dla tego miasta.

xxx+man (gość)

http://lodzkie.fotopolska.eu/m5137,Lodz.html tysiace zdjec z Lodzi najlepsza strona jaka istnieje!

Sorry (gość)

Do Złośliwca: żeby nie było o czym mówię. Też w latach 70-tych byłem dzieckiem i w tych latach wszedłem w metrykalną dorosłość. Wydaje mi się, że jeśli chodzi o liczbę placówek gastronomicznych współczesność zdecydowanie wyprzedza czasy komuny. Powstała cała masa pizzerii i pubów (wystarczy spojrzeć na swoją najbliższą okolicę). Zmienił się styl konsumpcji – dlatego ludzie nie chodzą na setkę i śledzika do knajpy oraz na ciastko z rodziną w niedzielę.
Podobnie z kinem – ci co mieli czarnobiałe telewizory byli skazani na dwa oficjalne programy nadawane przez pół dnia. Nie było kablówki, płyt DVD i kaset VHS – dlatego w 30 łódzkich kinach był tłok, tak jak w tramwaju na pierwszym zdjęciu. Ale wówczas w mojej klatce w wieżowcu dużego fiata miał jedynie dyrektor z szóstego i kuśnierz z ósmego na 50 mieszkań, pozostali zasuwali do pracy właśnie tramwajem.

Ale oczywiście zdjęcia obejrzałem z rozrzewnieniem, tak jak to zwykle wspomina się młodość. Gdyby jednak złota rybka dała mi możliwość wyboru, to wolałbym być młodym dziś niż młodym wówczas…

jaklop (gość) (gość 1950)

A zarabiało się wtedy całe 700 złotych. Pod koniec lat 50 pralka wirnikowa była na talony,a ja wówczas 11 letni chłopak ciągnąłem ją wraz z moim ojcem z wypożyczalni pralek (Lutomierska między Wróbla i Gnieżnieńską) na Wrześnieńską-jakieś 400 metrów. Wodę nosiłem 200 metrów, a tonę węgla znosiłem do komórki w 2 godziny. Sracz był na dworze. Dziwią mnie te wzdychania starych ludzi do dawnego "dobrobytu".Są to ludzie,którzy pamiętają tylko to,że 40 lat temu im stał,a terz nie chce.

zlosliwiec (gość)

Pamietam z lat '70 (bylem wtedy dzieciakiem), ze w soboty i niedziele restauracje i kawiarnie byly PELNE LUDZI, czesto stalo sie na chodniku czekajac na stolik. Rodzinne wyjscie "na ciastko" bylo czyms normalnym - dla zupelnie przecietnej rodziny. Podobnie jak obiad w restauracji - ludzi bylo na to po prostu stac. A kina? Dostanie sie na film w niedziele to byla sztuka! A sal kinowych bylo wtedy w Lodzi sporo wiecej niz teraz. To kilka przykladow, ze to miasto zylo pelnia zycia. Teraz knajpy swieca pustkami, a w tzw. pubach widac tylko ponure geby ludzi, ktorzy topia w piwsku swoje strachy i kompleksy. Piwsko i czipsy - tylko na to ich stac.
No coz, trudno sie spodziewac atmosfery fiesty w miescie, gdzie zarobienie 1500 PLN/m-c to szczyt marzen. To jest wspolczesna Lodz, stan agonalny. Te uwagi kieruje do mlodych ludzi, ktorych na kazdym kroku sie oklamuje, jakoby PRL to byla wylacznie szarzyzna i ocet na polkach.